AWAZYMYZ - Pismo historyczno-spoleczno-kulturalne


Od redakcji

Zaglądałam im przez ramie. Takie miałam uczucie po tygodniu pracy nad karaimskimi kolekcjami w wileńskiej Bibliotece Litewskiej Akademii Nauk – u Wróblewskich. Z pożółkłych stron Archiwum Zarządu Duchownego wyłonił się dawno przebrzmiały świat karaimskiej ulicy Poniewieża, Halicza i Łucka, a szczególnie Trok i Wilna. Stare dokumenty pokazywały go takim, jakim był po 1919 roku, gdy wracali z ewakuacji po I Wojnie Światowej. I jak zmieniał się w latach 20. i 30. XX w., gdy odtwarzali organizacje i administracje karaimskie w porozbiorowej II Rzeczypospolitej. Jacy byli? Czy inni od nas, którzy żyjemy prawie wiek później? Otóż nie. Tak samo jak my szukali sposobów na zachowanie i kultywowanie obyczaju, religii i kultury. Tworzyli i poszukiwali najlepszych dróg. Dyskutowali i spierali się ze sobą. A czasem im nerwy puszczały.
W pożółkłej teczce znalazłam dokument z 1938, którego słowa zrobiły na mnie wrażenie: „Należenie do Zarządu wymaga zwalczania, bądź popierania, jakichkolwiek ze stron wzajemnie się przeciwstawiających, przez co wyłaniają się przeciwnicy osobiści, a w konsekwencji – sypią się zwymyślania i obelgi. Nie życząc sobie za bezinteresowną pracę pogorszenia stosunków z kimkolwiek bądź, oraz wysłuchiwania i tolerowania niesłusznych zniewag, uprzejmie proszę o łaskawe przyjęcie do wiadomości mojej rezygnacji z pełnienia dotychczasowych funkcji w Zarządzie.” Czy zostało rozpatrzone pozytywnie? Kto to wie?
Wiemy jednak na pewno, że nic się nie zmieniło, i czasem, tak po cichu każdemu z nas, pracujących społecznie, przychodzi na to chętka. Ale na szczęście jeszcze szybciej przechodzi, bo też i pracy przed nami moc, a pracujących tak niewielu. A przecież tak wiele skarbów kryją jeszcze biblioteczne półki, nasze dawno nieotwierane szuflady i zakamarki pamięci. Tyle możliwości i działań przed nami. Byle tylko sił, czasu i chęci wystarczyło.
W końcu 2004 r. ukazały się drukiem materiały z seminarium Dziedzictwo narodu karaimskiego we współczesnej Europie, odbywającego się w czasie Karaj Kiuńlari – Dni Karaimskich we wrześniu 2003 r. Książka zawiera 21 wygłoszonych wówczas referatów w dwóch wersjach językowych każdy (polskiej oraz rosyjskiej lub angielskiej), opatrzonych wstępem w języku karaimskim oraz liczną bibliografią. Cieszą nas pozytywne opinie czytelników, a tych którzy jeszcze jej nie czytali zapraszamy do internetowego sklepiku wydawnictwa Bitik na stronie www.karaimi.org.
Wiosną zaczęła intensywnie ćwiczyć polska część zespołu Sanduhacz. Pracy przed nimi jeszcze wiele, by dogonić litewskich przyjaciół, tym bardziej, że rozszerzyli skład. Efekty już widać. Widzieliśmy je w czerwcu, w czasie Wielokulturowego Festiwalu Galicja. I właściwie już można było w sezonie wakacyjnym wsadzić dzieciaki z Sanduhacza do autobusu i co weekend występować na innej scenie, na innym festiwalu, w innym mieście, zawsze jednak promującym mniejszości narodowe. Nie zrobiliśmy tego, by dać im czas na naukę połączoną z wypoczynkiem w Trokach. Będziemy mogli im kibicować w Warszawie, w czasie występów planowanych na wrzesień i październik.
Mieliśmy ogromną przyjemność uczestniczyć w jubileuszach naszych seniorek: 90–lecia Zofii Dubińskiej w styczniu w Warszawie i 95–lecia Sabiny Nowickiej w marcu w Nowej Dębie. Dużo zdrowia im życzymy!
Niestety były też pożegnania na cmentarzu, pierwsze półrocze przyniosło nam aż pięć pogrzebów, w Warszawie towarzyszyliśmy w ostatniej drodze Bogusławowi Firkowiczowi i Aleksandrowi Gołubowi, w Trokach – Towijaszowi Ławrynowiczowi, Irenie Pileckiej i Mirze Sklarowej, z domu Mordkowicz.
Optymizmem napawa oczekiwany od dawna ślub karaimski w Trokach. Dużo szczęścia na nowej drodze Giedrie i Timurze! Kolejne pokolenie podrasta…
Podobnie jak w poprzednim sezonie wiele było zapytań dotyczących naszej społeczności. Byli wśród nich uczniowie, studenci, magistranci i doktoranci z różnych krańców Polski. Skąd takie zainteresowanie? Moda na polski Orient? Poszukiwanie wiedzy o najmniejszej mniejszości RP? Czy spowodowało to podpisanie 24 stycznia 2005 długo oczekiwanej Ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym przez Prezydenta RP? Czy też przyniosła to nam Unia Europejska? Kto wie?

Za redakcję


© Związek Karaimów Polskich w RP, Copyright ©2003-2010, All rights reserved
Zrealizowano dzięki dotacji Ministerstwa Spraw Wewnetrznych i Administracji